XX wiek w modzie należał niewątpliwie do niego. Był ikoną, walczącego o godność młodego pokolenia kobiet lat 60. i 70-tych. Ale Yves Saint Laurent inspiruje do dziś. W jaki sposób ? Poznaj historię wyjątkowego francuskiego projektanta, który nadał modzie nowy, niepodrabialny charakter. I uwolnił ją dla mas z rąk wybranych.  

Złoty chłopiec skazany na sukces

Grzeczny, ułożony, sumienny i pracowity – czy ten opis pasuje do jednego z największych buntowników w świecie mody? Nie. Ale taki właśnie był młody Yves Saint Laurent. Bezproblemowy, wrażliwy, wręcz … nudny. Urodził się 1 sierpnia 1938 roku w Oranie. Jeszcze zanim stał się pełnoletni, wygrał prestiżowy paryski konkurs dla młodych projektantów w Międzynarodowym Sekretariacie Mody. Otworzyło to przed nim furtkę do pracy w charakterze asystenta słynnego Christiana Diora. Przyglądając się pracy Mistrza, doskonalił swój warsztat i snuł pierwsze marzenia o własnych kolekcjach haute couture. Z czasem zyskiwał coraz większe uznanie samego Diora, który widział w nim swojego następcę. W mediach coraz częściej nazywano go złotym dzieckiem paryskiej mody. Zamknięte, hermetyczne środowisko chętnie przyjęło go do swojego grona. Pasował idealnie …

Po nagłej, niespodziewanej śmierci Christiana Diora w 1957 roku, został najmłodszym w historii dyrektorem kreatywnym jego domu mody. Był naturalnym następcą, nadzieją, „złotym chłopcem”. Ale paryskie środki masowego przekazu zadawały sobie pytania: czy podoła temu wyzwaniu? Czy nie za wcześnie? Czy śmierć wybitnego projektanta, nie popchnie paryską modę cierpiącą na deficyt talentów w przepaść? Młody, wrażliwy i ułożony Yves Saint Laurent jeszcze zanim zaprezentował światu pierwszą kolekcję, musiał zmierzyć się z niewyobrażalną presją. Nagle ze złotego chłopca miał stać się Mistrzem. To jednak nie to samo.

Gdy przedstawiał swoją pierwszą kolekcję pn. „Trapeze”, świat wstrzymał oddech. Yves wyraźnie oddał hołd zmarłemu Mistrzowi, stosując wiele jego unikalnych technik i ulubionych materiałów. Ale odcisnął także na pokazie własne piętno, stosując niewykorzystywaną od dziesięcioleci linię trapezu. Na kryształowym pomniku pokornego złotego chłopca paryskiej mody, pojawiły się pierwsze rysy. Nie zmienia to jednak faktu, że wzorowo udźwignął presję środowiska. Świat mody haute couture mógł odetchnąć. Przynajmniej na chwilę…


Yves Saint Laurent w pierwszym pokazie pn. "Trapeze" przywrócił  zapomnianą w modzie linię trapezu. Photo Getty Images

Przełom i wielki kryzys 

Kolejne kolekcje Yvesa – wciąż starannie, sumiennie przygotowane – w coraz większym stopniu odbiegały od kanonów narzuconych m.in. przez Diora. Zdobywając swoimi kolekcjami serca młodych kobiet, spotykał się z coraz większą krytyką konserwatywnego środowiska, które zarzucało mu zbyt dalekie odbieganie od klasyki. Punktem zwrotnym była kolekcja „Beat Look” w której znalazły się m.in. golfy, płaszcze, dzianinowe swetry czy czapki. Intencją Yvesa było zmniejszenie dystansu między haute couture i modą uliczną. Spotkało się jednak z dość jednoznacznym sprzeciwem środowiska, które uznawało to za bluźnierstwo wobec wysokiego krawiectwa.

Coraz większe spięcia na polu zawodowym, zetknęły się także z wielki, osobistym dramatem Yvesa. Niespodziewane powołanie do wojska, gdzie zetknął się z brutalnymi prześladowaniami za swoją orientację homoseksualną, zaowocowało silnym załamaniem nerwowym, a w konsekwencji pobytem w szpitalu psychiatrycznym, gdzie leczono go elektrowstrząsami.

Gwiazda złotego chłopca paryskiej mody zgasła równie szybko jak rozbłysła.

Drugie narodziny i rozkwit Mistrza

Choroba i okres rekonwalescencji w sposób oczywisty zahamowały karierę Saint Laurenta. Nie było dla niego już miejsca w domu mody Christiana Diora, który powrócił do swoich konserwatywnych korzeni, zostawiając swojego byłego dyrektora kreatywnego na lodzie. Yves za namową swojego życiowego partnera Pierra Berge, postawił wszystko na jedną kartę
i w 1961 roku uruchomił własną markę YSL.

Yves już pod własnym szyldem, pozostając wierny swoim nowatorskim pomysłom, jeszcze raz wyruszył na podbój świata mody. Sprzyjał mu przełom w środowisku medialnym – z Vouge na czele – który poszukując impulsu dla rozwoju, zaczął stawiać na młodych, odważnych projektantów. Saint Laurent tworząc kompilacje ulicznego stylu z haute couture, idealnie wpisywał się w ten trend. Mógł też w pełni skupić się na projektowaniu, oddając zarządzanie rosnącą marką swojemu partnerowi Pierrowi Berge.

A Berge w dziedzinie zarządzania, wykazywał porównywalnie wielki talent, jak jego partner w kwestii projektowania. Dbał o rozkwit złotego chłopca w paryskim świecie mody, otworzył Yvesa na rynki azjatyckie, wydał autorską linię perfum, poszerzył ofertę marki o futra i obuwie.

Owocne lata 60-te były dopiero początkiem przełomu. Nadszedł czas na lata 70-te, w których do głosu doszła nowa generacja. Znudzona zastanym porządkiem w niemal każdej dziedzinie – także modzie – postanowiła dokonać mentalnej rewolucji. W tej atmosferze wciąż jeszcze młody Yves Saint Laurent mógł wreszcie w pełni rozwinąć swoje skrzydła.

Yves uwalnia modę dla mas

Po wielu owocnych latach, nadszedł 1966 rok i jedna z najsłynniejszych kobiecych kolekcji w historii mody – „Le smoking”.  Przechadzające się po wybiegu modelki w … smokingach, zarezerwowanych wtedy wyłącznie dla mężczyzn wywołały w latach 70-tych kulturowy szok. Choć skrojone pod damską sylwetkę, czarne smokingi Yvesa były bliźniaczo podobne do męskich. Stanowiły dla wyzwolonych kobiet alternatywę dla sukien wieczorowych. Choć nie wzbudzały aprobaty na salonach, były symbolem. Kolejnym obalonym bastionem, zarezerwowanym wyłącznie dla mężczyzn.



Jedna z kreacji przełomowej kolekcji w histori Yvesa Saint Laurenta - "Le Smoking" Fot. Getty Images.

Gdy gwiazda Yvesa rozbłysła na dobre, postanowił wywołać kolejny szok, otwierając w Paryżu butik Rive Gauche z kolekcją pret – a – porter. Sukces tego przedsięwzięcia wywołał oburzenie środowiska paryskich couterierów, dla których moda była świętością zarezerwowaną wyłącznie dla śmietanki. Yves odbijał jednak te argumenty twierdząc, że celem mody jest ubieranie nie tylko zamożnych kobiet. I tak Yves i jego butik Rive Gauche stał się symbolem uwolnienia mody dla mniej zamożnej części społeczeństwa. Zwłaszcza dla młodzieży, znudzonej mieszczańską moralnością, która ubraniami YSL mogła wreszcie podkreślić swój styl i osobowość.

Za sukcesem kolekcji „Le Smoking” i butiku Rive Gauche ruszyła lawina. Jak trafnie zdiagnozował Yves, ubrania zeszły na dalszy plan, pragnieniem wyzwolonych, młodych kobiet było podkreślenie swojej atrakcyjności. Ubrania stawały się coraz bardziej skąpe, odważne …

Fala buntu, którą zainicjował Yves Saint Laurent zbiegła się z podobnym wyzwoleniem w innych dziedzinach życia społecznego: polityce, kulturze czy sztuce. Jedną z muz Yvesa stała się pierwsza dama francuskiego kina Catherine Deneuve. Stroje pod szyldem YSL towarzyszyły także znanym, paryskim aktywistkom. Yves nie bał się zabierać głosu w sprawach politycznych. Na znak protestu przeciwko wojnie w Wietnamie, dla oczekujących na jego nową, barwną kolekcję amerykańskich kupców przygotował kolekcję wyłącznie w …. czarnym kolorze, bez żadnych dodatków.

Yves Saint Laurent i Catherine Deneuve. Fot. Getty Images

Twórczość Yvesa nie zahamował także chwilowy kryzys modowy w latach 70-tych. „Złoty, grzeczny chłopiec” paryskiej mody zaserwował najpierw światu kolejny szok, prezentując w kolekcji „Homage aux Annees 40s” stroje nawiązujące do ubioru paryskich prostytutek z czasów niemieckiej okupacji. Środowisko uznało to za ostateczny, upokarzający policzek dla haute couture, w przeciwieństwie do młodzieży, która entuzjastycznie przyjęła nową kolekcję. Gdy zaś zaczęto go utożsamiać wyłącznie z „modą uliczną”, znów poszedł pod prąd i zaskoczył świat niezwykle barwną i ekskluzywną kolekcją … haute couture pn. „Ballets Russes”. Kolekcją uznaną zgodnie przez wymagające środowisko za najlepszy pokaz w historii mody.

Yves Saint Laurent stanął dumnie na samym szczycie.

I wzorem wielu wybitnych, „modowych himalaistów” rozpoczął spektakularny zjazd. Ciągła presja, ogrom pracy, a także towarzyszący sławie alkohol i kokaina, doprowadziły Yvesa po raz kolejny na skraj załamania nerwowego. Coraz bardziej samotny, coraz mocniej odizolowany od świata oraz swojego życiowego i biznesowego partnera, gasł a w raz z nim gasły jego kolejne pokazy. Przez przedostatnią i ostatnią dekadę XX wieku, przeszedł niemal bez echa. Swoją ostatnią kolekcję haute couture zaprezentował w styczniu 2002 roku.

Jeden z najwybitniejszych kreatorów mody zmarł 1 czerwca 2008 roku w Paryżu.